Blogi

Wyprawa TwS 2011 nad Morze Czarne - część 3

18. sierpnia (Bolu - Konuralp - Jezioro Abant - Mudurnu)

Dzień rozpoczęliśmy śniadaniem, podanym nam przez obsługę hotelu na terenie hotelowej jadłodajni, gdzieś w ukryciu za sporym filarem. Widocznie nie chciano, aby widok osób pożywiających się po wschodzie słońca kłuł w oczy innych gości. Oczywiście nie stanowiło to dla nas problemu, chociaż skłoniło mnie do pewnej refleksji. Przestrzeganie postu w czasie Ramazanu jest w Turcji często traktowane bardzo na pokaz, bez dogłębnego zrozumienia jego istoty oraz przewidywanych wyjątków od poszczenia. Otóż z tego obowiązku zwolnieni są podróżni, kobiety karmiące oraz małe dzieci, a każdy z uczestników naszej wyprawy należał co najmniej do jednej z tych kategorii. O pokazowym charakterze postu mieliśmy przekonać się jeszcze wielokrotnie, w tym w samym mieście Bolu, podczas podróży powrotnej, ale o naszym odkryciu sekretu poszczących mieszkańców napiszę w odpowiednim miejscu.

Centrum Bolu

Wyprawa TwS 2011 nad Morze Czarne - część 2

Po dotarciu do Edirne drogą E80, która jest w rzeczywistości autostradą, ale na odcinku od granicy do Edirne darmową, nadszedł czas pożegnania z Krzyśkiem. Nasz autostopowicz popędził nabyć bilety na nocny autokar do Ankary, a my wyruszyliśmy na poszukiwania hotelu, bo już zaczynało się ściemniać. Po kilku próbach znaleźliśmy pokój w hotelu Açıkgöz. Odpowiadała nam zarówno jego lokalizacja w centrum miasta, jak i cena za pokój oraz rozmiary owego pokoju. W cenie (120 TL za czwórkę) znalazło się również niezłe śniadanie, w formie mini-bufetu. Ową dogodność mogliśmy docenić dopiero później, w głębi Anatolii, gdzie bardziej niż w Tracji przestrzega się postu w czasie Ramazanu.

Edirne

Wyprawa TwS 2011 nad Morze Czarne

Czy przeżyliście kiedyś prawdziwe uderzenie adrenaliny? Takie, które pomaga wykonać zadanie, które wydawałoby się niemożliwe, a po jego zakończeniu pozostawia w człowieku uczucie kompletnego wyczerpania i pewnej pustki? Jeżeli tak, to z łatwością wczujecie się w moją sytuację... Jest późne popołudnie, godzina szczytu w stolicy Turcji. Stoję właśnie między dwoma pasami trasy przelotowej przez Ankarę. Za mną znajduje się pas prowadzący w kierunku wschodnim, a na nim - nasz zepsuty samochód, w którym właśnie zostawiłam męża i dwójkę dzieciaków. Przede mną - trzy pasy zapchane autami mknącymi z prędkością około 100 km/h, prowadzonymi przez kierowców jadących z turecką fantazją. W tle, za owymi pędzącymi samochodami, znajduje się salon firmy Peugeot, w którym mam nadzieją znaleźć pomocą dłoń. Śladów wskazujących na istnienie przejścia dla pieszych - brak, zarówno patrząc w lewo, jak i w prawo... Jedno pytanie kołacze się w głowie "Jakim cudem wpakowałam się w taką sytuację? Trzeba było siedzieć w domu albo, jeszcze lepiej, wylegiwać na leżaku leniwie obserwując fale uderzające o brzeg gdzieś w odległym Anamurze.

5 mało rozreklamowanych cudów natury

Niewątpliwie jednym z dobrych powodów do odwiedzenia Turcji są walory przyrodnicze tego kraju. Na pewno wśród najbardziej znanych można wymienić Pamukkale czy krajobrazy Kapadocji. My jednak chcielibyśmy zachęcić Was do odwiedzenia także innych, mniej znanych miejsc, które można zaliczyć do cudów natury.

5 najsmaczniejszych potraw

W kolejnym zestawieniu z cyklu TOP 5 przedstawiamy listę potraw, które, naszym zdaniem, trzeba koniecznie spróbować w czasie wizyty w Turcji. Oczywiście kuchnia turecka jest bardzo bogata, więc znajdzie się pewnie wiele potraw, które również zasługują na miejsce na takiej liście — czekamy w tej kwestii na wasze sugestie.

Restauracja z widokiem na Anamurium

Strony

Subskrybuj RSS - blogi