Wygnanie, które stworzyło raj - jak Rybak z Halikarnasu uczynił Bodrum sławnym

Popiersie Cevata Şakira Kabaağaçlıego w Bodrum

Bodrum nie stało się sławne przez przypadek. Przemiana tej cichej nadmorskiej miejscowości w jeden z najważniejszych ośrodków kulturalnych i wypoczynkowych Turcji daje się prześledzić z niezwykłą precyzją i prowadzi do jednego momentu: przybycia w 1925 roku Cevata Şakira Kabaağaçlıego, znanego później jako Rybak z Halikarnasu.

Jego pojawienie się w Bodrum nie było dobrowolne. Kabaağaçlı, pisarz i intelektualista zanurzony w tętniącym życiem środowisku kulturalnym Stambułu, został skazany przez Stambulski Trybunał Niepodległości na zesłanie do zamku w Bodrum. Wyrok zapadł po publikacji opowiadania "Jak skazani na śmierć idą na szubienicę z pełną świadomością", w którym opisał los czterech dezerterów. Sąd uznał tekst za "propagowanie buntu wojskowego w kraju". Przewodniczący składu sędziowskiego, Ali Çetinkaya, domagał się kary śmierci, jednak inny sędzia trybunału, Kılıç Ali Bey, zaproponował łagodniejszy wyrok. Zamiast egzekucji zapadła decyzja o zesłaniu, a miejscem kary stało się Bodrum.

W owym czasie Bodrum było niemal nieznane poza najbliższą okolicą. Stanowiło odległą, senną osadę rybacką, z solidnymi kamiennymi domami otoczonymi ogrodami i czystymi, lecz niemal pustymi ulicami. Z dzisiejszej perspektywy, w epoce portów jachtowych, kurortów i letnich tłumów, trudno wyobrazić sobie taki pobyt jako karę. Dla człowieka przyzwyczajonego do intensywnego życia intelektualnego Stambułu była to jednak radykalna zmiana, niemal kulturowa pustka.

To, co zaczęło się jako przymusowe wygnanie, stopniowo przerodziło się w głębokie przywiązanie. Po odbyciu kary Kabaağaçlı wrócił do Stambułu, lecz szybko uświadomił sobie, że nie potrafi już żyć z dala od Bodrum. Ludzie, krajobraz i morze na trwałe zapisały się w jego wyobraźni. Powrócił do miasta i pozostał tam przez około dwadzieścia pięć lat, żyjąc wśród rybaków i żeglarzy, wsłuchany w rytm nadmorskiego świata.

Poczucie zakorzenienia mogło być wzmocnione jego własnym pochodzeniem. Kabaağaçlı urodził się na Krecie, gdzie jego ojciec pełnił funkcję wysokiego komisarza. W Bodrum mieszkało wielu ludzi o kreteńskich korzeniach, a wspólna pamięć i kultura regionu Morza Egejskiego czyniły to miejsce mniej obcym. Dla niego nie był to koniec świata, lecz jego naturalne przedłużenie.

W Bodrum przyjął imię, które miało stać się legendą: Rybak z Halikarnasu, odwołujące się do antycznej nazwy miasta i jednoznacznie wiążące jego tożsamość z morzem. Imał się różnych zajęć, również rybołówstwa, lecz pisanie pozostawało jego najważniejszym powołaniem. Większość swoich dzieł literackich stworzył właśnie tam, czerpiąc nie z romantycznej wyobraźni, lecz z codziennego doświadczenia. Opisywał rybaków, poławiaczy gąbek, statki, burze i porty z precyzją kogoś, kto znał morze nie z oddali, lecz z bliska. W jego prozie morze nie było tłem, lecz żywą, wymagającą siłą.

Dzięki tym tekstom obraz Bodrum zaczął się zmieniać w oczach tureckich intelektualistów. Z zapomnianej prowincjonalnej osady miasto przeistaczało się w symbol prostoty, wolności i inspiracji. Śladem Kabaağaçlıego zaczęli podążać pisarze, artyści i myśliciele, przyciągani zarówno miejscem, jak i stylem życia, który uosabiał Rybak z Halikarnasu.

Rybak z Halikarnasu uchodzi również za duchowego ojca słynnych dziś Błękitnych Rejsów, morskich wypraw wzdłuż egejskiego wybrzeża wyruszających z Bodrum. Początkowo były to zupełnie prywatne przedsięwzięcia, organizowane dla odwiedzających go przyjaciół. Rejsy miały charakter niemal ascetyczny. Nie zabierano gazet ani radia. Pakowano tylko to, co niezbędne: wodę, ser, tytoń i rakı, anyżowy alkohol destylowany z wytłoczyn winogron, uznawany za narodowy skarb Turcji. Celem było całkowite odcięcie się od zgiełku nowoczesnego świata. Dzisiejsze Błękitne Rejsy, nastawione na turystykę, niewiele mają wspólnego z tamtymi pierwszymi wyprawami, lecz sama idea narodziła się właśnie wtedy.

Choć ostatnie lata życia Kabaağaçlı spędził w Izmirze, jego związek z Bodrum nigdy nie osłabł. Został pochowany w ukochanym mieście, na wzgórzu Türbe w dzielnicy Bodrum-Gümbet, w miejscu wybranym wspólnie z adoptowanym synem, Şadanem Gökovalım. W pobliżu znajduje się niewielka przestrzeń znana jako Muzeum Rybaka z Halikarnasu. Jego popiersie stoi natomiast w centrum Bodrum, niedaleko Zamku św. Piotra.

Pozostawił też słowa, które do dziś oddają emocjonalną geografię tego miejsca:

"Gdy wejdziesz na wzgórze, ujrzysz Bodrum. Nie myśl, że odejdziesz stąd taki sam. Inni przed tobą myśleli podobnie; odchodząc, zostawili w Bodrum swoją duszę".

On sam uczynił to pierwszy. Masowa turystyka przyszła później. Po 1965 roku Bodrum zaczęło szybko zyskiwać sławę jako kurort wypoczynkowy, a liczba mieszkańców gwałtownie rosła. Z niespełna dziesięciu tysięcy osób w 1980 roku miasto rozrosło się do około dwustu tysięcy mieszkańców dziś. Fundamenty tej przemiany zostały jednak położone znacznie wcześniej, przez pisarza zesłanego na peryferie mapy, który odkrył, że to właśnie na jej krańcach można odnaleźć centrum własnego życia i los całego miasta.

Powiązane artykuły: