Na długo przed tym, jak wzniesiono monumentalny Artemizjon w Efezie, to miejsce było już święte. Nie narodziło się nagle wraz z greckimi kolonistami — raczej przypominało palimpsest, na którym kolejne pokolenia dopisywały własne wyobrażenia boskości. Właśnie tu zaczyna się zagadka Artemidy Efeskiej: nie jako jednej bogini, lecz jako zjawiska religijnego, które przez wieki wchłaniało, przekształcało i łączyło różne tradycje.
Grecka religia nigdy nie była systemem zamkniętym. Mitologia żyła, oddychała i zmieniała się wraz z ludźmi. Nawet tak pozornie dobrze znana postać jak Artemida miała wiele wersji swojej historii. Według jednej z nich, zapisanej w Hymnie do Apollina, jej matka Leto urodziła ją w miejscu zwanym Ortygia, by następnie udać się na wyspę Delos, gdzie na świat przyszedł Apollo. Ale gdzie właściwie leżała ta Ortygia? Odpowiedź okazuje się zaskakująco płynna.
Geograf Strabon wskazywał na miejsce w Azji Mniejszej, niedaleko Efezu, gdzie znajdował się święty gaj i rzeka Kenchrios. To właśnie tam, według lokalnej tradycji, Leto miała odpocząć po porodzie Artemidy. Podobne świadectwo pozostawił Tacyt, który jako namiestnik Azji słyszał od mieszkańców Efezu, że to ich ziemia — a nie Delos — była prawdziwym miejscem narodzin boskich bliźniąt. Widać tu mechanizm, który można by nazwać religijną geografią ambicji: każde miasto chciało być centrum kosmicznej opowieści.
Jednak zanim Grecy przybyli do Efezu, istniał tu już kult o znacznie starszych korzeniach. Archeologia i źródła pisane wskazują na obecność anatolijskiej bogini-matki, najczęściej utożsamianej z Kybele lub lokalną Ûpis. Gdy jońscy osadnicy zakładali miasto, nie zniszczyli tego kultu — przekształcili go. Nadali starej bogini nowe imię: Artemida. Jak zauważa Pauzaniasz, jej sanktuarium było starsze niż sama obecność Greków w tym regionie.
To tłumaczy, dlaczego Artemida z Efezu tak bardzo różniła się od swojej "klasycznej" wersji, znanej z greckiej sztuki jako smukła łowczyni z łukiem. W Efezie była postacią niemal nieruchomą, archaiczną, odzianą w bogato zdobiony strój i noszącą wysoką koronę — polos, charakterystyczny dla bóstw Anatolii. Była strażniczką miasta, nie dzikiej przyrody. Jej kapłani, zwani Megabyzami, byli eunuchami — co wyraźnie nawiązuje do kapłaństwa Kybele i jej ekstatycznych rytuałów.
Niektórzy badacze dostrzegają w tej złożonej tożsamości jeszcze jedną warstwę — wpływy Hekate, bogini magii, przejść i światów granicznych. Jej obecność w obrębie Artemizjonu, w osobnym sanktuarium zwanym Hekatezjonem, nie była przypadkowa. W jednej z późniejszych legend Artemida przemienia kobietę w psa, a następnie przywraca ją do życia jako Hekate — symboliczna opowieść o przejściu, śmierci i odrodzeniu, wpisana w religijną tkankę miasta.
Najrozsądniej więc myśleć o Artemidzie Efeskiej nie jako o jednej bogini, lecz jako o syntezie — żywym organizmie religijnym. Była jednocześnie grecka i anatolijska, dziewicza i macierzyńska, dzika i miejska. Jej kult przetrwał wieki, aż w końcu w tym samym regionie pojawiła się nowa figura kobiecej świętości — Maria, matka Chrystusa — jakby echo dawnej tradycji, które nigdy do końca nie zamilkło.




