polsko - turecka dobranocka...

pierwsza tej polskiej i zarazem tureckiej jesieni...

i jaki fojoski weekend - jakże chciałoby się do mocna wyspać...

bo pozostaną nam tylko jesienno - zimowe wspomnienia wojażów po ziemi tureckiej...

miłych a głębokich snów życzę...

ze zmęczenia idę spać...

i Wam też radzę...

bo przed nami jeszcze sporo przedswiątecznych prac... 

PS - karpie nadal są dowożone...

Ojczyzno kochana, juz czas na sen... (wg Starszych Panow)

ićta spać...

te długie grudniowe wieczory są zabójcze ...

więc lepiej je przespać...

dobranockowo...

podtrzymuję - może i sztucznie wątek...

to tylko tak dla stałych bywalców...

bo i dnie w życiu trafiają się różne...

a noce - są już ciemne, wręcz czarne...

idziemy spać by odciążyć się od bagażu zdarzeń ...

kto chce - niech dołączy...

administracja gwarantuje anonimowośc, prześmichujek nie będzie...

i trzymta za nas kciuki, co byśmy szczęśliwie wrócili z boćkowych kontroli...

dobranoc...

a właściwie jak to jest po turecku - nie słownikowo ale tak rodzinnie ? 

Ale to słownikowo i uprzejmie, tak się żegnamy wieczorem w restauracjach/hotelach itd. Rodzinnie to nigdy nie miałam okazji nocować u rodziny tureckiej nie umiejącej mówić po angielsku :P

Tak więc: iyi geceler, dzisiaj plany były na dodanie kolejnego punktu z trasy i to całkiem ciekawego, ale trzeba będzie poczekać, bo zepsuta bateria łazienkowa miała pierwszeństwo :(

jedno z niewielu słów których nauczyliśmy się w Kizkalesi...

przy czym nauczono a raczej poprawiono nas, że wymawia się bardziej twardo a mianowicie - iyi geeler...

narka...

ja też zagoniony, korzystam z ostatnich zapewnie dni coby zaprowadzić porządek na przydomowym ogródku...

a dnie są już coraz krótsze i długie noce już tylko przy monitorze, rzecz jasna po wykonaniu wszystkich innych domowych obrządków...