Anatolia 8 dni/Smak Orientu

Plan wycieczki

Javascript is required to view this map.


Miasta na trasie

Antalya - Hierapolis - Efez - Meryemana - Pergamon - Troja - Istanbul - Ankara - Göreme - Uçhisar - Kaymaklı - Konya - Antalya


Podstawowe informacje

Czas trwania: 8 dni
Organizator: BeeFree
Dojazd: samolot
Dostępność w sezonach: 2010, 2011


Krótki opis

Standardowa trasa objazdu po zachodniej części Turcji, tym razem w ofercie nowego gracza na polskim rynku biur podróży. Czekamy na pierwsze opinie podróżników, którzy skorzystali z tej propozycji.

Uwagę zwraca dużo wizyt w rozmaitych wytwórniach: onyksu, ceramiki i dywanów. Jednak organizator informuje o tym w programie wycieczki, co nie jest regułą wśród biur podróży. Kolejną ciekawostką jest wizyta w Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze, nie zawsze znajdująca się w programach podobnych wycieczek.

8-dniowy objazd można uzupełnić o kolejny tydzień wakacji, w formie stacjonarnej, w hotelu w Alanyi lub w Side.

Aktualizacja - sezon 2011

Biuro podróży samo nie może się zdecydować, jak nazywa się ta wycieczka objazdowa, więc na swoich stronach czasem pisze o niej jako o wycieczce Anatolia 8 dni, a czasami - jako o Smaku Orientu. Ta druga propozycja jest dość ryzykowna, gdyż od lat wycieczkę o tej nazwie oferuje biuro Rainbow Tours.

W sezonie 2011 kolejność zwiedzanych miejsc uległa odwróceniu, a z programu zniknął Aksaray. Postój w Ankarze połączony ze zwiedzaniem Mauzoleum Atatürka nie jest w programie zagwarantowany, a Muzeum Cywilizacji Anatolijskich zostało z programu wykreślone.

Sam program wycieczki wprowadza klientów w błąd, gdyż twierdzi, że [W Troi] Dodatkową atrakcją będzie możliwość zobaczenia repliki słynnego konia trojańskiego (która „zagrała” w filmie „Troja”). Tymczasem replika konia znana z filmu nie znajduje się na terenie wykopalisk w Troi, a w centrum miasta Çanakkale. Mamy nadzieję, że przewodnicy/piloci tej wycieczki nie będą popełniali błędów merytorycznych tego rodzaju oprowadzając grupy turystów...

Znawcy tematu twierdzą, że na wakacje winniśmy wybierać się z renomowanym biurem podróży. Ja jednak wybrałem się we wrześniu 2010 r. 9 osobową paczką z biurem absolutnie na rynku nieznanym. Pomyślałem: nowe - a więc będzie się starało. Po powrocie dowiedziałem się, że splajtował Orbis Travel. No!!! - jak takie renomowane biuro padło, to ja się cieszę, że wróciliśmy wszyscy cało i zdrowo. Ale, Ad rem: Pierwszy tydzień - objazdówka. Wszystko według planu. Świt - pobudka, na noc powrót. Wyczerpani i zadowoleni. Dwa minusy; W wyniku korków na autostardzie do Stambułu nie zdążyliśmy "zaliczyć" bazaru. Nikt z nas nie żałował. Pół godziny starczyło na zrozumienie, że tu i dwa dni nie starczą. Istny labirynt. Drugi minus: jedzenie HB oznacza, że nie można nic brać z hotelowej stołówki "na drogę" i że oznaczać to także może jedzenie serwowane z jednym plasterkiem mortadeli i jednym plasterkiem żółtego sera. A przewodniczka Beata chce dalej pracować i zawozi tam, gdzie drogo. Inna sprawa, że była już zmęczona 2-miesięczną katorgą z utyskującymi turystami. My byliśmy zdyscyplinowani. Ona nie przypilnowała, by na wapienne tarasy kobitki zabrały stroje kąpielowe. Ale tak się dobrze wpisała w kult jednostki, że napewno pracy nie straci. I dobrze - bo młoda i ładna. Hotele trafiały się raz lepsze i z basenem, raz gorsze bo bez klimy. Nikt nie dociekał, czy Otel to Hotel. Autokar z wygodnymi siedzeniami. Różnicę pojąłem jak wybrałem sie na rafting fakultatywną wycieczką. Czy drugi raz pojechałbym z tym biurem. Tak - wszak nabiera doświadczenia i za rok będzie jeszcze lepiej. Drugi tydzień -leżenie bykiem w 4 gwiazdkach z opcją "Oll" i plastikowa opaska na przegubie ręki. Rezydentka wygadana i dobrze. BeeFree ma swoją gablotę w hotelu RoyalPalm, gdzie można wyczytać codzienne aktualności. Jak zachorujesz, jest telefon do lekarza - nieprawda. Nie ma się do czego doczepić, to taką "pierdułkę" wywlekłem. Acha. w prospekcie hotelu było, że sauna 1 x jest w cenie. chyba jednak nie. No i przejście na plaże jest przez ulicę, a nie "pod promenadą". Ale to już nie wina biura przecież. Mogłem przecież wybrać inny hotel. Za to... "nie chrzczą" alkoholu!!! i umyją Tobie nogi szlaufem, gdy wracasz z plaży. Materac także. Sumując: warto było!!! Krzycho z Koszalina